Fajnie spotkać się w gronie mam!

Siedzisz w domu, latorośl biega w piżamce i popija mleko. Klik, klik, ding ding. Facebook nie zasypia. Prosi o uwagę. Znudzona klikasz w ikonkę z powiadomieniami rozgrzanymi do czerwoności. Nie interesuje mnie to. Eh, dajcie spokój z tymi grami. Tak, tak, polubię, ale jutro. A kto to w ogóle jest? Spotkanie? Jakie spotkanie?

No i stało się.

Zostałam zaproszona.

Na kameralne spotkanie mam.

Myślisz sobie teraz – i z tego powodu ten wpis? Tematów nie ma ważniejszych?

Chcę poświęcić cały wpis na to spotkanie. Te kobiety są cudnowne! Nie od razu poczułam się tak super.

Poniedziałek. Dzień z serii: nic mi dzisiaj nie wychodzi. Włosy się nie układają, skóra sucha i nowe pryszcze. Podłoga jakaś brudna mimo trzeciej rundki mopem. Obiad za słony. Pan Mąż i tak sypie sobie solą do talerza. Nie dogodzisz. M. grymasi, jeść nie będzie. Nie spał, jest bez drzemki! Nie wytrzyma… Wyjdziemy szybciej, niż wejdziemy. Nic z tego spotkania nie będzie.

Dotarłyśmy w końcu do Pinocchio (gliwicka kawiarnia przyjazna dzieciom – bardzo polecam!). No jak to kto? Ja, M., ciocia Sabrina i miłość M. – Zuuuuzia.

I wiecie co? Miałam ogromne szczęście wziąć udział w spotkaniu mam. Takich śląskich mam! Facebook potrafi połączyć ludzi – istnieje grupa do której trafiłam przypadkowo, dostałam informację o kameralnym spotkaniu i długo się nie zastanawiałam. Nie żałuję.

Było tłoczno, duszno, głośno. Dziecko me szybko wysłałam do „zagrody” z zabawkami i…. Mialam godzinę spokoju! W przypadku Mikołaja to coś wielkiego. Nie bał się, dzieci mu nie przeszkadzały (a było ich sporo), nawet nie zawołał „mama”. Moje dziecko przełamało swój mały – wielki lęk. Pinocchio ma same pyszności w swoim menu. Smoothie i tort bezowy zdecydowanie umiliły mi rozmowy z super mamusiami.

Wróciłam do domu z naładowanym akumulatorem. Chcę więcej!!!

Myślę, że każda MAMA potrzebuje takich spotkań. Pomijając już fakt, że czasem trzeba wyjść gdziekolwiek – na samotne zakupy – nie ważne czy spożywcze czy te ubraniowe, na kawę z przyjaciółką, na drinka czy potańczyć. Myślę, że takie spotakania w gronie innych mam są bardzo bardzo potrzebne. Łapiemy dystans, możemy wymienić się doświadczeniem, czasem pocieszyć się, bo gdy myślimy, że mamy jakiś problem nie do rozwiązania to któraś mama właśnie opowiada jak sobie z taką sytuacją dała radę. Niewątpliwym plusem jest fakt, że można popatrzeć na sporą ilość słodkich dzieci – takie bobaski pachnące oliwką to dla mnie niemal spotkanie relaksacyjne i terapia na zszargane nerwy – szczególnie, że moja rola kończy się na zachwycaniu się nad nimi  i zabawianiu szkrabów, hihihi!

IMG_9889-Edit IMG_9891-Edit IMG_9894-Edit IMG_9897-Edit IMG_9907-Edit IMG_9910-Edit IMG_9912-Edit IMG_9913-Edit IMG_9914-Edit IMG_9918-Edit IMG_9920-Edit IMG_9925-Edit IMG_9926-Edit IMG_9927-Edit IMG_9934-Edit IMG_9937-Edit IMG_9943-Edit IMG_9947-Edit IMG_9949-Edit-Edit

 

wybaczcie słabe zdjęcia – światło bylo słabe, a Pan Mąż zabrał jedyny sensowny aparat, który posiadamy! 😉

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s