Niechciane

Zastanawiasz się co czuje kobieta, która nie chce zaakceptować małego człowieka w swoim brzuchu? Na pewno się zastanawiasz i potępiasz ją. Jeszcze bardziej nienawidzisz tych, co szukają rodzin adopcyjnych zanim dziecko pojawi się świecie. Pytasz – co z ruchami, co z bijącym sercem… Uwierz, że wtedy jeszcze możesz nie poczuć tej magii.

Wyobraź sobie zwyczajny, słoneczny dzień. Wstajesz rano, pijesz kawę, zbierasz się gdziekolwiek, a potem nagle dostajesz w twarz. Silne uderzenie, jakby męską, potężną dłonią. Lądujesz na podłodze. Przed oczami masz tylko dwie kreski. Dosłownie czujesz jak na Twoją głowę spadają ciężkie cegły, czujesz ucisk, nie możesz złapać równomiernego oddechu. Zimno Ci. Ciepło Ci. Płaczesz. Krzyczysz. Śmiejesz się, bo to przecież żartobliwy sen. Chwytasz telefon. Odkładasz. Dzwonić nie dzwonić? Co ON powie? Do kogo najpierw… A może nikomu nic nie mówić?

Trzy dni później wychodzisz z gabinetu lekarza. W ręku trzymasz kartkę. Dane, metryczki, kto wie co jeszcze. „Kwas foliowy”, „badania prenatalne”… Nie chcesz. Omijasz aptekę, nie umawiasz się w klinice. Idziesz przed siebie, odpalasz papierosa, przecież Ty wcale właśnie nie usłyszałaś bicia serca dziecka. Twojego dziecka. Jakiego dziecka?!

Wracasz do domu. Tam rodzice. Ty z czerwonymi policzkami, oczy podkrążone. Kartka, którą cały czas niosłaś w rekach wypada Ci na podłogę. Podnosi mama. I wychodzi. Cisza. Czas dosłownie drga na Twoich ciele, sekundy spływają razem z potem na Twoim czole. Patrzą na Ciebie. Płaczą. Ty płaczesz. „Damy sobie radę” – mówią.

Ty nie chcesz „dać sobie rady”. Nie usuniesz, to wiesz. Nie zaakceptujesz, to też wiesz. Urodzę, a potem? Najlepiej by było gdyby… Najgorsze myśli w Twojej głowie, takie, których wstydzisz się nawet przed sobą. Nie możesz ich wyprzeć, cały czas Cię prześladują. Tak byłoby najłatwiej. Nie będzie.

Ciąża przebiega wzorowo. Wszystko jak w podręczniku (którego nigdy nie miałaś w ręcę, bo i po co). Nie cieszysz się z wyboru wózka, bierzesz „co dają”. Ubranek szuka Twoja mama, koleżanki cieszą się i wymyślają sposoby na zrobienie z Twojej ciąży czegoś niezwykłego. Nie działa. Nie kupujesz zabawek, grzechotki i gryzaki napawają Cię obrzydzeniem. Butelki, smoczki… Nie potrzebujesz przecież. To się nie wydarzy. Nie może.

Pierwszy kopniak. Podobno miałaś poczuć obezwładniającą falę miłości. Mrowienie ciała, wielkie uniesienie. Nie czujesz nic oprócz bólu w okolicach żeber. Jesteś wściekła. Nie dotykasz brzucha. Nie głaszczesz. Nic nie mówisz. ONO nie usłyszało od Ciebie słowa. Jesteś tylko inkubatorem.

Masz takie myśli, taki plan… Nikt o nim nie wie, ale każdy obawia się, że właśnie tak postanowisz. Boisz się przyznać, ale wiesz, że to jedyne wyjście. Za miesiąc będzie „po sprawie”. Potem weźmiesz się za siebie i zrealizujesz swoje plany.

Stresujesz się coraz mocniej. Poród za kilka dni. ONO tam jest. On. Dałaś sie ponieść i wybrałaś imię. Nadal nie czujesz.

Co będzie potem? Jak uświadomię bliskim, że nie zobaczą GO już nigdy?

ZA CO TAK CIERPIĘ?! WYJDŹ JUŻ DO CHOLERY!

 

Miałam to szczęście, że się zakochałam. Naprawdę. Zjawił się ON i poczułam tyle miłości, ile nigdy w życiu. Już nic nie miało znaczenia. Tylko ON. Ból, marzenia utracone (na jakiś czas), figura, wolność… Nie ważne.

Dzisiaj nie mogę sobie darować tego, że nie przeżyłam ciąży jak powinnam. Piszę to drżącą ręką, a łza kręci się w oku.

To trudne.

Zdaję sobie jednak sprawę, że nie dla każdego taka historia kończy się happy endem. Możesz się nie zakochać, możesz załamać się mocniej… Możesz nie być gotowa. Nie działa na mnie argument, aby odpowiadać za swoje czyny. Jeśli ktoś miałby być złym rodzicem, który dziecku daje tylko od siebie swoje ułamki depresji, wolę, aby dziecko znalazło się w lepszy miejscu. Nie oceniajmy zbyt pochopnie. Proszę.

_MG_9591 _MG_9606 _MG_9610 _MG_9612 _MG_9615

 

Reklamy

7 responses to “Niechciane

  1. Bardzo dobrze i odwaznie napisane. Sama jutro mam zrobic test… A wiosen mam zaledwie dwadziescia. Na szczescie, potencjalny tata to odpowiedzialny i zakochany we mnie facet. Boje sie, ale przegladajac Twojego bloga jest we mnie ogrom nadziei, ze ciaza to nie tragedia, ani zaden koniec swiata. Jestes wielka inspiracja i fantastyczna artystka – zdjecia i postery sa cudne! 🙂 pozdrawiam cieeeplutko :*

    Polubienie

    • Dziękuję pięknie.

      Daj proszę koniecznie znać jaki wyszedł wynik. Co by się nie działo – będzie dobrze.

      Ja miałam 19, także i tak jesteś o rok do przodu 😉 To bardzo ważne, że masz wsparcie. Świadomość, że nie jesteś jedyną osobą, która chce wychować nienarodzone jeszcze dziecko jest budująca i wierzę, że razem zwyciężycie różne przeciwności – a niestety nie ma co lukrować – jest ich sporo.

      Cieszę się, że mój blog dał takie odczucia. Miło wiedzieć, że to co się tutaj robi ma głębszy sens. Dzięki 🙂

      Dziecko naprawdę potrafi zainspirować, pobudzić do działania.. Potrafi też wyssać energię i mocno wkurzyć, ale gdy przezywasz ze swoim maleństwem wszystkie te pierwsze razy „pierwszy uśmiech, pierwsze słowo, pierwsze kroki, pierwsze kocham cię mamo..” MAGIA! I kojący balsam na zszargane nerwy i zmęczenie. Warto uwierzyć w macierzyństwo nawet gdy wydaje się, że to koniec świata. To początek nowej drogi, życia intensywniejszego i bogatszego w doznania. Wędrówka do lasu nigdy nie będzie zwyczajna i nuda, a plac zabaw to wielka przygoda – tak.. dla nas rodziców właśnie 😉

      Pozdrawiam Cię gorąco!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s