Co nas dobrego spotkało w górach

IMG_9132

Ostatni peron w Wiśle. Pociąg zatrzymuje się na stacji Głębce. Wysiadamy. Zieleń, ogrom drzew, z każdej strony, strome zbocza gór, wysiadający turyści z pociągu i nagle.. cisza. Robię wdech, ah… Ależ powietrze! Młody wyrywa się z wózka, też chce zaczerpnąć świeżego powietrza, poczuć nowy grunt pod nogami. Nagle myślę sobie… Jak my do licha dostaniemy się do naszego pensjonatu?! Jesteśmy na totalnym odludziu, gdyby nie stojący obok pociąg i trakcje kolejowe zwątpiłabym w miejsce w którym się znajdujemy. Czy to na pewno jeszcze Wisła? Poszliśmy na oględziny, pomyłka, zla droga, i znowu na początek.. znowu pod górę. M. biedny, z łóżeczkiem turystycznym i z walizką… a czasem jeszcze pchał wózek kiedy ja już nie mogłam. No i stało się… Leniwce z miasta zamówiły taksówkę. Ulga, ogromna ulga aż do czasu kiedy dotarliśmy na miejsce. Piękne widoki, cudowny domek w którym mieliśmy spędzić pięć dni i… ogromna wysokość! Byliśmy na grzbiecie góry!! Nie jestem dobra w górskich wędrówkach, kondycja tez wcale nie taka najlepsza, poczułam ogromny dyskomfort na myśl o tym wszystkim. Okazało się, że droga do centrum miasta jest dość stroma, ciągle z górki, po kamieniach (a co za tym idzie -droga powrotna pod stromą górę..). Nasza wędrówka w jedną stronę trwała godzinę. Wróciliśmy bez sił. Następnego dnia już szukaliśmy nowego noclegu;) Nowy budynek, zero klimatu, zero starych desek, ale za to spokój ducha, balkon, aneks kuchenny i wypasiona łazienka. No w końcu mieliśmy odpocząć po weselu, zleceniach i remoncie! Czas płynął powoli, obiady na mieście, gofry na deser, trzygodzinne drzemki M. i jego ogromny, zadziwiająco ogromny apetyt! Jednak mam dla Was radę – jeśli wybieracie się do Wisły, a nie jesteście nastawieni na górskie wędrówki to tylko odwiedzajcie to miasto tylko w sezonie, jeśli poza nim to tylko w czasie weekendu. Od poniedziałku możecie pożegnać się z wieczornym życiem. O 19 jest już wszystko poza Fresh Marketem, Małpką i Sparem zamknięte, nie zjecie, nie napijecie się, dziecka na salę zabaw nie wyślecie. Nic, zero, nuuuuda. Za to chcę Wam polecić kilka miejsc. Na początek restauracja STRITZKI, zjadłam tam dobrego łososia z grilla, był idealnie doprawiony i czułam się po nim lekko (a to była miła odmiana po innych obiadach). Od początku naszego pobytu kusiło mnie jedno miejsce – Pijalnia Cydru, można tam uraczyć się lanym, klasycznym, jabłkowym cydrem, ale też gruszkowym i jabłkowo-cynamonowym. Do tego ładny design na zewnętrznym ogródku który sprzyja miłej atmosferze smakowania:) Ostatnie miejsce to SOFA. Wszystko mają tam dobre! Po prostu. Oprócz tego w Mr Hamburger znajdziecie świetną salę zabaw, nie znajdziecie tam kosmicznych cen, ale miłą obsługę i atrakcje dla dzieci niemal w każdym wieku. Młody bardzo „wydoroślał” podczas naszego wyjazdu. Faza „siam siam” przybrała poważną, rozwiniętą postać 😉 Każdy posiłek zjada grzecznie sam, wózkiem gardzi… Cud miód!

IMG_8801 IMG_8813 IMG_8825 IMG_8840 IMG_8853 IMG_8861 IMG_8888 IMG_8905 IMG_8920 IMG_8932 IMG_8951 IMG_8975 IMG_9068 IMG_9071 IMG_9102 IMG_9117 IMG_9129 IMG_9136 IMG_9147 IMG_9162 IMG_9173 IMG_9187 IMG_9190 IMG_9215

Reklamy

4 responses to “Co nas dobrego spotkało w górach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s