My się deszczu nie boimy

Mimo, że pogoda wczoraj kompletnie nie rozpieszczała, postanowiliśmy zrobić sobie wycieczkę do Gliwic. Daleko nie mamy, a tak czy siak M. musiał odebrać swoje spodnie z garnituru (tak tak, z tego ślubnego!! aaa to już tuż tuż). Po zakupach (mało owocnych) i ujarzmieniu Mikołaja, który odkrył w sobie nową miłość -windę, poszliśmy do miejsca, które od zawsze jest „nasze”. Cieszę się, że w końcu napiszę o nim kilka słów, bo było od zawsze miejscem ulubionym. Przed Mikołajem jak i teraz. Wtedy miało inny wymiar, chodziłam tylko na kawę, na plotki, po zdjęciach, poczytać coś, zjeść dobre ciastko. Martwiłam się trochę o to nasze miejsce, że Mlody się tam zanudzi, że nie odnajdzie, że z dzieckiem nie da rady pójść na naszą ulubioną kawę. Myliłam się i to jak bardzo! Są zabawki, jest „pisu pisu” jest impreza! Mowa o gliwickim KAFO_MG_4504_MG_4494 _MG_4507

Co mogę o KAFO powiedzieć? Jedno z najlepszych miejsc w Gliwicach. Ogółem miejsce bardzo ważne na kawiarnianej mapie naszego kraju. Docenione przez wielu ludzi z „branży”, opisane na blogach, recenzowane bardzo pozytywnie. Nie mogę powiedzieć, że jest jakoś wybitnie przyjazne dzieciom. Miejsca nie jest za wiele, nie ma specjalnej przestrzeni dla nich, ale TO NIC. Nie jest to kawiarnia która określa sie jak pro rodzinna, a mimo to bardzo często widuję tam ludzi z dziećmi, mniejszymi, większymi, niemowlakmi.. 🙂  Mamy w Gliwicach kilka miejsc pro dziecięcych, a ja nadal wybiaram KAFO. Czy mi się nie znudziło? Czy nie brakuje mi przestrzeni? Nie! Kawa jest zawsze dobra, jest po prostu poprawna i nigdy nie zawodzi, obsługa, czyli dusza tego miejsca jest najsympatyczniejszą ekipą jaką kojarzę w okolicy, no i fakt, ze współpracują z GOOD CAKE. Najlepsze ciacha, najciekwsze smaki, wczoraj mieliśmy okazję skosztować popisowego brownie, całkiem przypadkiem, bo zabrakło ciasta z rabarbarem i muszę przyznać, że dobrze się stało:) Nie mogę pominąć ich kanapek i tostów, gdzie te drugie są moim numerem jeden. Pasta pomidorowa + oliwki, om nom nom. Wczoraj dla odmiany zamówiłam kanapkę. Niby nic, ogórek, szynka parmeńska, ser żółty, rukola i gorczyca. Niby nic, ale jednak! Mikołaj też wyglądał na zadowolonego z kanapki:)

_MG_4493 _MG_4505

Miki rozkminia o co chodzi z tą całą kawą i zaczytuje się w VICE 😉_MG_4513 _MG_4514 _MG_4516 _MG_4520

Wart uwagi jest także wystrój. Mało takich miejsc u nas, takich nie klasycznych, trochę nowojorskich klimatem, może ryzkowne porówanie, poniważ w nyc nigdy nie byłam, ale wiecie co mam na myśli.. prawda? W pierwszym pomieszczeniu mamy ladę, cały sprzęt zdolnych baristów i kilka miejsc siedzących ustawionych w stylu długiej ławki pod ceglaną ścianą. Mnóstwo gazet do dyspozcji jest, jest kolor, jest klasa, jest pięknie. Drugie pomieszczenie to sofy, fotele, krzesła i ściany na których co jakiś czas zmienia się wszystko. Czasem kolor, czasem jakaś szalona grafika, no i zdjęcia. Abstrakcja, portret, plakat, a teraz… stare, wiekowe portrety ludzi! Szaleństwo, byłam nimi totalnie oczarowana. Myślę, że KAFO jest miejscem do którego warto przyjechać z każdego krańca Polski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s